Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wschód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wschód. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lipca 2011

Social media po rosyjsku

Nasi wschodni sąsiedzi także zorientowali się, że media społecznościowe są potężnym medium dla promocji firmy i budowania wizerunku marki. Runet, bo takim określeniem nazywa się rosyjskojęzyczną część Internetu, stanowi bardzo dużą część ogólnych zasobów internetowych. Jest to całkiem pokaźne zbiorowisko odbiorców. Wszak sama Rosja jest ogromnym państwem, a dodatkowo mieszkańcy wielu krajów postradzieckich posługują się swobodnie językiem rosyjskim i korzystają z dobroci Runetu.

Inna sprawa, że w Runecie pojęcie własności intelektualnej praktycznie nie istnieje. Większość nielegalnych filmów dostępnych w całym Internecie wypływa z kraju Matrioszki i Wódki. Tylko  później dźwięk jest doklejany, bo w sumie kto by oglądał z rosyjskim dubbingiem. ;) No na początek o rosyjskim  Internecie starczy. Może jeszcze dodatkowo takie ciekawostki – Rosja jest jednym z nielicznych miejsc, gdzie Google nie przejęło kompletnie wyszukiwania. Rosjanie nie przemogli się do googlania i pozostają wciąż wierni swoim przeglądarkom. Jednym z bardziej popularnych serwisów społecznościowych (facebook nie jest tam popularny, jedynie w wielkich miastach, wśród prozachodniej młodzieży) jest odpowiednik Facebooka – vkontakte.ru („w kontakcie”). Sama mam tam konto i bardzo chętnie korzystam :-)

Na koniec dzisiejszej blotki wrzucam rosyjski filmik promujący budowanie marki w social media. Я не знаю, как вы, но для меня это нравится!



wtorek, 17 maja 2011

Kilka kroków na Wschód

Tydzień blogowania za mną. Czas wreszcie napisać posta związanego z Ukrainą. Wydaje mi się, że najciekawszy będzie aspekt praktyczny. Czyli to - co każdy z Was może przeżyć samemu, to - co nie jest tak odległe jakby mogło się wydawać i to - co jest warte przeżycia.


fot. M. Michalska

- Halo?
- Co robisz?
- Nic, nudzę się.
- Jedziemy wieczorem na Ukrainę?
- Hm... O której?
- O 21 z Zachodniego. Mogę już kupić bilety, bo jestem w okolicy.
- Ok, widzimy się na dworcu wieczorem.




Takimi rozmowami telefonicznymi rozpoczęło się kilka moich podróży na Ukrainę, podczas których wraz z moją wierną kompanką i przyjaciółką Kamilą, zjeździłyśmy ten kraj wzdłuż i wszerz. W wielu miejscach jeszcze nie byłyśmy, ale na pewno będziemy. Mam nadzieję, że spodobają się Wam moje wspomnienia z podróży. Będę się starała wplatać też przydatne porady dla każdego chętnego wyruszyć na Ukrainę. Zdecydowanie polecam!

Przykładowa trasa z jednej podróży (około 4 tys. km)

Zacznijmy najpierw jednak od pierwszych, małych kroków.

Krok pierwszy - trzeba pomyśleć o możliwości wyjazdu. Większość osób wybiera jako punkty docelowe turystycznych wycieczek ciepłe kraje takie jak Hiszpania, Włochy czy też Grecja. Rekordy popularności biją Chorwacja i Bułgaria. Niestety, troszkę nie doceniamy naszego wschodniego sąsiada - gdzie też można ciekawie spędzić czas, a nawet zabrązowić ciało śródziemnomorską opalenizną. Zatem - pomyśl o tej możliwości i mam nadzieję, że do wakacji uda mi się choć jedną osobę przekonać, że na Ukrainę warto jechać.


Karpaty, fot. M. Michalska
Krok drugi -  decyzja, w którą stronę ruszymy i jak chcemy przeżyć naszą przygodę. Czy interesuje nas wielkomiejski styl życia stolicy? A może chcemy zaznać smaku ukraińskiej wsi i folkloru? Czy to zima, czy to lato, może zdecydujemy się odwiedzić malowniczą Bukowinę lub Huculszczyznę? 
Ałupka, fot. K. Kania
Może nęcące wyda się podążanie szlakiem starych zamków i wartowni? Czy to narty w Karpatach, czy też kąpiele słoneczne nad Czarnym Morzem - na Ukrainie jest co robić i jest co zwiedzać. Pamiętam wizytę w Zaporożu - mieście typowo  przemysłowym, które przytloczyło nas nieco swoim ciężarem, i gdy szukając oszczędności 
Zaporoże, fot. M. Michalska
oraz innego miejsca noclegowego w okolicach dworca, wyszłyśmy kilka kroków za miasto (nadmienię, że oczywiście się zgubiłyśmy i wskazówka  Hotel - 1 km, oznaczała bardziej Hotel - 5 km), trafiłyśmy do miejsca pięknego, dzikiego, zielonego - niczym nasze polskie Mazury.
Czerniowce, fot. A. Motyka
Do końca życia będę wspominać nocowanie w namiocie nad brzegiem Dniepru, gdy w każdej chwili mógł ktoś zaatakować dwie młode dziewczyny beztrosko zaznające życia. Nic się nie stało. Nie żałuję. Widok nad ranem jest nie do opisania. I o to mi właśnie chodzi, gdy podkreślam, aby nie chodzić utartymi ścieżkami. Czasem jeden krok w inną stronę, daje nam nowe doznania, nowe przeżycia i co najważniejsze wspomnienia na całe życie. 

Krok trzeci - dowiedzieć się więcej o kraju, zaplanować terminy  i oddać się podróży! Przewodniki, mapy, język, telefon, granica, pociągi, toalety, ceny, pamiątki, alkohol, nocleg, jedzenie... I wiele, wiele innych. Wkrótce o wszystkim będziecie mogli przeczytać na tym blogu.

A tymczasem цьом-цьом!